
Dlaczego rok 2008 to wciąż trauma?
Dlaczego właśnie rok 2008?
Minęło kilkanaście lat, a w opowieściach ludzi wciąż przewija się znamienny rok 2008 jako symbol tego, jak katastrofalne potrafią być rynki finansowe. Wprawdzie historia wskazuje na znacznie dotkliwsze straty związane z rokiem 1929, ale to trochę jak opowieści dziadka o II wojnie światowej. Wiadomo: ktoś to przeżył, ktoś tego doświadczył, ktoś pamięta. Ale to było dawno. A tych, którzy pamiętają kryzys z 1929 roku, nie ma już wśród nas. Za to tych, którzy pamiętają rok 2008, jest całkiem sporo. Tylko …czy powinni go pamiętać?
Pamięć inwestora nie jest zapisem faktów
Kilka lat temu troje badaczy (Katrin Gödker, Peiran Jiao i Paul Smeets) przeprowadziło badanie pt. „Pamięć inwestora”. Chcieli przeanalizować, w jaki sposób pamięć kształtuje decyzje finansowe poszczególnych osób. Co im wyszło? Pamięć nie jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co wydarzyło się w przeszłości, lecz podlega błędom i zniekształceniom, które mają na celu utrzymanie pozytywnego obrazu własnej osoby. Niby nic odkrywczego, tyle że w ekonomii błędy te były w dużej mierze ignorowane.
Autodeskryptywny błąd pamięci
Głównym zjawiskiem opisanym przez badaczy był tzw. autodeskryptywny błąd pamięci. Na czym polega? Jego kluczowe cechy to:
- Selektywne zapamiętywanie – inwestorzy mają tendencję do nadmiernego zapamiętywania pozytywnych wyników swoich inwestycji i „zapominania” o wynikach negatywnych.
- Zależność od zaangażowania – błąd ten występuje u osób, które aktywnie podjęły decyzję o inwestycji. Ci, którzy jedynie obserwowali te same wyniki i nie byli osobiście zaangażowani, nie przejawiali zniekształceń pamięci.
- Ochrona własnego wizerunku – negatywne wyniki są traktowane jako dowód błędnej decyzji inwestycyjnej, co zagraża pozytywnemu obrazowi własnej osoby. Dlatego wyniki te są podświadomie wypierane.
Kluczowe liczby z eksperymentu były bezlitosne: osoby, które zainwestowały własne środki, po zaledwie tygodniu pamiętały o 15,3% więcej zysków i o 11,4% mniej strat niż w rzeczywistości.
„Ludzie są bardziej skłonni pamiętać osobiste sukcesy niż porażki oraz zapamiętywać te cechy przeszłych wyborów, które wspierają decyzje podjęte przez nich w przeszłości”.
W praktyce oznacza to, że jeśli twoje akcje przynosiły dywidendy rzędu 11, 13 lub 15 PLN, twój mózg zarejestruje je z nawiązką. Jeśli jednak pojawiły się straty rzędu -1, -3 czy -5 PLN, zostaną one zignorowane lub umniejszone w procesie przywoływania wspomnień.
Optymistyczna filtracja pamięci
Zniekształcenie faktów nie jest wynikiem roztargnienia, lecz procesu przechowywania informacji. Badacze porównali grupę Immediate condition (test pamięci zaraz po sesji) z grupą Delay condition (test po tygodniu).
Wyniki grupy kontrolnej (Immediate) pokazały, że tuż po zdarzeniu pamiętamy fakty dość dokładnie. Oznacza to, że problemem nie jest brak uwagi podczas sesji, lecz to, co dzieje się ze wspomnieniem później. W ciągu siedmiu dni nasza pamięć przechodzi proces tzw. optymistycznej filtracji. Im więcej czasu mija od transakcji, tym mniej wiarygodna staje się nasza wewnętrzna baza danych, a my zaczynamy wierzyć we własną, wyidealizowaną historię sukcesu.
Edukacja finansowa? Za mało!
Cóż, mogłoby się wydawać, że edukacja finansowa będzie skuteczną tarczą przed takimi manipulacjami umysłu. Tyle że dane pokazują coś wręcz przeciwnego. Nawet osoby dysponujące dużą wiedzą ulegały tym samym zniekształceniom.
„Błąd pamięci ma ogólne implikacje dla nadmiernej pewności siebie i podejmowania ryzyka, wpływając na to, jak ludzie uczą się na podstawie doświadczeń na rynkach finansowych”.
Zewnętrzny dysk dla inwestora
Jak zatem sobie z tym radzić? Skoro wiemy, że nasza pamięć potrafi skutecznie sprowadzić nas na manowce, jak temu przeciwdziałać? Warto skorzystać z „zewnętrznego dysku”. W tym celu wystarczy zeszyt, notes czy inny trwały nośnik, na którym możemy zapisać transakcje, stopy zwrotu czy wysokość dywidendy. To proste narzędzie pozwoli uniknąć pułapki optymistycznej amnezji.
Dlaczego rok 2008 wciąż boli?
Skoro tak to działa, to dlaczego rok 2008 wciąż wywołuje u wielu osób silnie negatywne skojarzenia i emocje?
Ludzie potrafią boleśnie przeżywać straty giełdowe nawet po kilkunastu latach, ponieważ pamiętają przede wszystkim sam fakt porażki, a nie jej dokładną wartość. Dotyczy to szczególnie osób, które wcześniej nie inwestowały, lecz skusiły się na rynek pod wpływem imponujących historycznych wyników.
Strata staje się dla nich silnym epizodem emocjonalnym, podczas gdy konkretne liczby z czasem zacierają się w pamięci. Im większe były szok, rozczarowanie i poczucie zawodu, tym trwalszy ślad pozostaje po tym doświadczeniu.
Osobiste przeżycie straty oddziałuje znacznie mocniej niż późniejsze statystyki pokazujące, że rynki w długim terminie mogą odrabiać spadki. W pamięci utrwala się więc prosta lekcja: „giełda jest niebezpieczna”, która przez lata wpływa na decyzje finansowe. Osoby niedoświadczone częściej postrzegają siebie jako ofiary rynku lub złego momentu, dlatego nie wypierają samego faktu straty, lecz traktują go jako ostrzeżenie. Zamiast analizować rzeczywisty wynik inwestycji, polegają na subiektywnym wspomnieniu bólu, które z czasem może nawet stać się silniejsze niż fakty.