
Czy zdarzyło Ci się kiedyś zignorować informacje tylko dlatego, że były… niewygodne? A może raczej: „nie pasowały do układanki”, którą stworzyłeś w swojej głowie? Jeśli tak – gratulacje. Właśnie doświadczyłeś działania jednego z najsilniejszych mechanizmów psychologicznych: dysonansu poznawczego.
To pojęcie, wprowadzone do psychologii przez Leona Festingera w 1957 roku, opisuje wewnętrzny konflikt, który pojawia się, gdy nasze przekonania zderzają się z rzeczywistością. Kiedy nasze działania przeczą temu, kim chcemy być lub za kogo się uważamy. Ten konflikt – choć często nieuświadomiony – budzi napięcie, które umysł stara się jak najszybciej zredukować. Jak? Na przykład poprzez racjonalizację, selektywne postrzeganie faktów lub… wypieranie niewygodnych informacji.
Zjawisko to świetnie ilustruje bajka Jeana de La Fontaine’a:
Lis pewien, łgarz i filut, wychudły, zgłodniały,
Zobaczył winogrona, rosnące wysoko.
Owoc, przejrzystą okryty powłoką,
Zdał się Lisowi dojrzały;
Więc rad z uczty, wytężył swoją chudą postać,
Skoczył, sięgnął, lecz nie mógł do jagód się dostać.
Wprędce przeto zaniechał daremnych podskoków,
I rzekł: „Kwaśne, zielone, dobre dla żarłoków”.
Nie mogąc dosięgnąć winogron, lis wcale nie przyznaje się do porażki. Zamiast tego przekonuje sam siebie, że owoce były niedojrzałe i niesmaczne. Bo tak łatwiej. Bo to nie on zawiódł. To one nie były tego warte.
A teraz wyobraź sobie inwestora…
Zainwestował w akcje spółki XYZ, przekonany o ich potencjale wzrostu. Z biegiem czasu rynek zaczyna jednak dostarczać mieszane sygnały. Pojawiają się informacje negatywne: o problemach w zarządzie, spadku sprzedaży, niekorzystnych prognozach. Co robi inwestor?
Jeśli ulegnie dysonansowi poznawczemu, zacznie ignorować niepokojące dane, a jednocześnie z entuzjazmem będzie podkreślać wszystko, co pozytywne, nawet jeśli to tylko niewielki szczegół. Skoro podjął decyzję o zakupie, musi być ona słuszna. W przeciwnym razie musiałby przyznać, że popełnił błąd. A to przecież boli bardziej niż sama strata.
Co więcej, jego pamięć może zniekształcić się w taki sposób, by lepiej dopasować się do obrazu siebie jako racjonalnego, kompetentnego inwestora. Przypomni sobie, że „wiedział”, że będą trudności, ale to była „świadoma strategia długoterminowa”. Pamięć bywa bardzo elastyczna, kiedy na szali leży nasza samoocena.
A co z młodymi i oszczędzaniem na emeryturę?
Z pozoru to prosta decyzja: im wcześniej zaczniesz odkładać, tym więcej zgromadzisz. Procent składany działa cuda, szczególnie wtedy, gdy działa przez dekady. A jednak większość młodych ludzi nie oszczędza na emeryturę. Dlaczego?
Najłatwiej powiedzieć: „bo nie mają z czego”. Ale czy to cała prawda? Może działa tu coś głębszego?
Spróbujmy zrozumieć mechanizm.
Młody człowiek, wchodzący na rynek pracy, postrzega emeryturę jako coś odległego, niemal abstrakcyjnego. W dodatku jego obraz emeryta niekoniecznie jest pozytywny. Może to być ktoś, kto żyje skromnie, cierpi na dolegliwości zdrowotne, zmaga się z wysokimi kosztami życia i niskimi świadczeniami. Nikt nie chce takiego życia dla siebie.
Ale tu pojawia się dysonans.
Z jednej strony – obawa przed taką przyszłością. Z drugiej – niechęć do wyrzeczeń dzisiaj. Aby ten dysonans zredukować, młody człowiek może przekonać samego siebie, że „jeszcze ma czas”, że „państwo i tak coś wypłaci”, albo że „na pewno coś się zmieni”. W ten sposób usprawiedliwia brak działania. Bo zaniechanie – paradoksalnie – często jest mniej bolesne psychicznie niż zmierzenie się z twardą prawdą.
A tymczasem czas płynie.
I tu dochodzimy do sedna
Dysonans poznawczy to nie tylko teoria psychologiczna. To realna siła, która codziennie wpływa na nasze decyzje – finansowe, zawodowe, życiowe. To mechanizm, który sprawia, że ignorujemy złe wiadomości o spółce, w którą zainwestowaliśmy. Że tłumaczymy sobie brak oszczędności na przyszłość. Że zamiast zmienić strategię, zmieniamy… interpretację rzeczywistości.
Zamiast przyznać, że coś poszło nie tak, mówimy „winogrona były kwaśne”.
A przecież nie musimy tego robić. Możemy nauczyć się rozpoznawać momenty, w których działamy niezgodnie z faktami, tylko po to, by chronić swoje ego. Możemy nauczyć się analizować nie tylko dane rynkowe, ale i własne reakcje na nie. A przede wszystkim, możemy zbudować w sobie nawyk uczciwości wobec siebie.
To trudne. Ale możliwe. I bardzo opłacalne. Zarówno na giełdzie, jak i w życiu.