Ostatnie wpisy

Gwarancja to słowo-klucz. Zatrzymuje rozmowę. Zawiesza logikę. I sprawia, że nagle cała idea procentu składanego przestaje mieć znaczenie. Bo przecież „jeśli nie mam gwarancji, to po co ryzykować”?
Dlaczego, gdy coś idzie nie tak z naszymi pieniędzmi, tak desperacko szukamy winnego? Dlaczego emocje biorą górę nad logiką i odpowiedzialnością? I kto w tej grze jest naprawdę ofiarą – klient czy doradca?
Produkty losowe są genialne w swojej prostocie: skreśl liczby i czekaj. Procent składany wymaga chwili rachunku i podstawowych pojęć: stopa zwrotu, horyzont, podatki. Jeśli brakuje elementarnej arytmetyki, nie czujemy wykładniczego charakteru wzrostu i łatwo przeceniamy „szczęśliwe przypadki”. Reguła Trinity nie jest obietnicą...
Czy wiesz, że Twój mózg podejmuje decyzję o tym, czy inwestować, czy uciekać… zanim Ty w ogóle zdążysz to przemyśleć? Układ limbiczny skanuje wszystko, co dzieje się wokół Ciebie — w tym wykresy giełdowe i newsy z rynku — i w ułamku sekundy ocenia, czy widzi nagrodę, czy zagrożenie. Nie pytając Cię o zdanie.
Inwestowanie to nie sprint, to maraton. Tak, to hasło często pojawia się w poradnikach dotyczących spokojnego pomnażania kapitału. I słusznie, bo to prawda. Kluczowy nie jest wynik po miesiącu, ale po latach. I tu z pomocą przychodzą...
Wyobraź sobie: znajdujesz 300 zł. Czujesz radość, planujesz, co zrobisz z tym niespodziewanym prezentem. Po powrocie do domu okazuje się jednak, że zgubiłeś 400 zł. Bilans to minus 100 zł. Ale dominujące uczucie? Frustracja. Strata boli mocniej niż cieszy zysk tej samej wielkości.